Portowa 4A to ostatni adres przed otwartym morzem. Stąd bliżej do wody niż do sąsiedniej ulicy.
Zaczęło się od jednego kutra i wędzarni, którą dziadek postawił tuż przy nabrzeżu. Ryba, którą wieczorem wyciągano z sieci, rano lądowała na ruszcie — bez chłodni, bez transportu, bez pośrednika. Ta prostota została z nami do dziś.
Nasze menu pisze morze. Kiedy kutry wracają z dorszem — jest dorsz. Kiedy w sieciach jest śledź i szprot — robimy z nich to, co Hel robił od pokoleń. Nie udajemy, że mamy wszystko przez cały rok. Mamy to, co świeże.
Wnętrze zbudowaliśmy z materiałów, które znają wilgoć i wiatr: surowy dąb, czarna stal, lina cumownicza. Wieczorem gasną górne światła, zostają świece i szum morza za szybą. Latem otwieramy taras wprost nad wodą.
Latem Hel należy do turystów. Ale najpiękniejszy jest zimą — gdy sztorm bije o molo, a my mamy grzane wino, gorącą zupę rybną i ciepło z pieca. Jesteśmy otwarci wtedy, kiedy inni już zamknęli.

Zarządzaj zgodami. Pliki niezbędne są zawsze aktywne, bo bez nich serwis nie działa. Pozostałe włączasz sam.
Zapewniają podstawowe funkcje serwisu i bezpieczeństwo. Nie wymagają zgody.
Anonimowe statystyki odwiedzin, które pomagają nam ulepszać serwis.
Cookie reklamowe (ad_storage, ad_user_data, ad_personalization) do mierzenia skuteczności i personalizacji przekazu.